"Sztuka jest satanistyczna sama w sobie, ponieważ jest wyrazem ludzkiej dumy, indywidualizmu twórcy (...)"
Blog zawierający twórczość wszelaką. Z jego zawartością zapoznajesz się na własną odpowiedzialność. Za wszelkie szkody, wynikające z zawartości treści, bądź jej jakości - nie odpowiadam. Jeśli macie jakieś uwagi - i nie tylko - zamieszczajcie je w komentarzach. Wasze opinie, rady czy też konstruktywna krytyka są dla mnie niezwykle ważne.

sobota, 12 lipca 2014

ADAM I EWA.




uwagi: gore; wulgaryzmy
beta: nie

   Ból głowy wynikający ze zmęczenia i frustracji. Marzenie o zdrowym, głębokim śnie szyderczo rypane przez bezsenność jak dziwkę. Hałas na zewnątrz. Krzyki, zapewne kolejna nocna kłótnia w domu sąsiadów. Tykanie zegara. Brzęczenie komarzych skrzydełek. Kurewska bezsenność.
Kolejne hałasy. Tym razem głośniejsze. Odbijające się echem w jego głowie, w duecie z bólem. Obróciwszy się na drugi bok, zaciągnął kołdrę aż na samą głowę. Pieprzona bezsenność.
Zamknął oczy. Gorąco. Wypatrywany w ciemności sen nie nadchodzi. Podobno dobrym chwytem na oddanie się w objęcia morfeusza jest szklanka gorącego mleka. Czy coś takiego. Czas to wypróbować.


***

   Hałasy dobiegały tym razem z wnętrza jego domu. Czyżby znowu zapomniał zamknąć drzwi od strony tarasu i jakiś duży kundel penetruje pokoje? Jeśli to ten sam, będzie miał okazję skopać tą psią dupę za zniszczenie szafek w kuchni. Nieśpiesznie schodząc po schodach przypomniał sobie, jakich gabarytów było tamto zwierzę. Duży pies, to posiadacz dużych zębów. Lepiej się nie narażać, więc pomysł z zemstą został odrzucony. Przystanął na klatce schodowej.
Gdy nic nie mąciło ciszy przez dłuższy czas, odważył się zejść na dół. Zdenerwowanie jednak go nie opuściło, nie był w końcu pewny, czy coś (lub ktoś) nadal nie znajduje się wewnątrz. Schodząc, niechcący strącił ze ściany obraz. „Adam i Ewa”. Niechciana ozdoba szpecąca ścianę, prezent powieszony by nie sprawiać przykrości osobie darującej.
Nie zawracając sobie głowy leżącym obrazem, udał się w stronę salonu. Bezbronny.
Uzbrojenie się choćby w jakiś ciężki przedmiot który ewentualnie posłużyłby do obrony, nie przyszło mu wcześniej na myśl. To przez zmęczenie. Brak snu i ból głowy.
W nozdrza uderzył go osobliwy smród. Jeśli to psisko wypróżniło się w jego salonie, bez względu na konsekwencje znajdzie je i zaszlachtuje. Poruszając się w zupełnych ciemnościach, w końcu olśniło go by zapalić światło.
Gdy je włączył, jego oczom ukazała się abstrakcja składająca się z plam krzepnącej krwi i umierających tkanek. Rozbita na miazgę wątroba obok rozdeptanego płuca. Wijące się chaotycznie po całym obrazie śliskie węże jelit. W centrum kształt, będący zapewne niegdyś ciałem kobiecym.
Ciałem sąsiadki.
Kobiety młodej, aczkolwiek według niego zupełnie nieatrakcyjnej. Nawet gdy była jeszcze czysta, nie splamiona własną krwią i wyglądająca bardziej jak człowiek, niż jak zarżnięta i bezsensownie zmasakrowana świnia, leżąca na środku jego salonu.
Gdy oczy przyzwyczaiły się do oślepiającego światła lampy, a do mózgu w końcu dotarło, że ma przed sobą trupa, odruchowo się odwrócił. Po części nie wiedział dlaczego. Czy spowodowała to chęć sięgnięcia po telefon, a może była to myśl o ucieczce, aby nie posądzono go o morderstwo? Jednak na pewno chciał odwrócić wzrok od makabry i uwolnić nos od zapachu. O tym ostatnim przypomniał mu własny żołądek, gdy poczuł soki trawienne w ustach.
Nieistotne co chciał zrobić, czy też co poczuł.
Zanim zdążył sobie cokolwiek uświadomić, zobaczył mężczyznę z uniesioną ręką. Z twarzą nie zdradzającą żadnych myśli i emocji. Z twardym wzrokiem, przeszywającym na wylot, tak samo jak nóż, którym nieproszony gość momentalnie rozciął mu gardło. Zanim zdążył uświadomić sobie, co właśnie go spotkało, padł na podłogę. Desperacko próbując łapać oddech, a może wołać o pomoc lub wrzeszczeć z bólu, wyduszał z siebie jedynie charczenie. Z ust potoczyła się szkarłatna piana. Nożownik, upuszczając rzeźnicki nóż, w milczeniu i bezruchu czekał, aż charczenie ustanie.

***

   Prosto i przyjemne. Materiał zaczął współpracować z nim od razu. W przeciwieństwie do poprzedniej sztuki, która narobiła sporo niepotrzebnego hałasu. Czas, czas. Niewiele mu go zostało. Krew krzepnie. Stężenie pośmiertne nie ułatwia pracy.
Idealnie. Wyciągnął z kieszeni jabłko, które umieścił pomiędzy ciałami. Jego dzieło zostało ukończone. Oto jego „Adam i Ewa”.





7 komentarzy:

  1. Genialne *.* Szczególnie opis zaszlachtowanego ciała. No i umiesz tworzyć klimat, a ja się ciągle z tym męczę... A tak od strony technicznej to wydaje mi się, że niektóre kropki można by spokojnie zastąpić przecinkami tworząc przy tym dłuższe zdanie. Opowiadanie byłoby wtedy bardziej płynne. Tak mi się wydaje przynajmniej. Ja sam nie za bardzo umiem pisać jak się może przekonałaś czytając mojego bloga ^^ (O tego: http://psychopatyczneopowiastki.blogspot.com/ *tak się przypominam, bo się cieszę, że ktoś komentuje te moje wypociny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś specjalnie się nie rozglądam, ale fakt, przydał by mi się beta reader, który bardzo dobrze zna się na interpunkcji. Przecinki, te przeklęte przecinki!
      Co do długości zdań - długie zdanie czyta się płynnie, owszem, ale z drugiej strony kiedy zdanie jest za długie to może się zrobić zbyt pogmatwane. Krótkie zdania i równoważniki również mają swoją funkcje - np.: nadają tempo, naśladują chaotyczną mowę potoczną lub myśli...

      Dziękuję za komentarz. Nie ukrywam, że są one dla mnie bardzo motywujące.

      Usuń
  2. Krótkie zdania (choć bez orzeczenia to zdaniami one nie są)są w porządku. Jest to częsty zabieg wyrażający ekspresję. Krótką nagłą myśl, skojarzenie. Nie wydają się na miejscu... a samo opowiadanie osobiście bym rozbudował. Postać mordercy jest płytka, tak naprawdę przekaz nie jest pełny, główny bohater też mógłby mieć więcej myśli... bezsenność z jakiego powodu? Co go dręczy? Dalej: Adam i Ewa, a ciało ...sąsiadki? dałoby się tu wsadzić cokolwiek...ale sąsiadka? Skoro mamy psychopatę który układa zwłoki z powodu jakiś przekonań, wiary i w ogóle...to równie dobrze mógłby zaciągnąć np.: miłość życia głównego bohatera, z którą się rozstał na środek tego pokoju... wtedy byłby Adam i Ewa, kochankowie...a raczej małżeństwo...a sąsiadka? dość mało emocji wzbudza ...ale to wszystko oczywiście tylko moje zdanie i opinia, a świat spisany należy do autora ;-)

    PS.
    zaszedłem tu z DP , jakby co ;-)

    Pozdrawiam
    Diarmad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edit:
      "Nie wydają się nie na miejscu"... kluczowe "nie" zjadłem ;-)

      Usuń
    2. Dziękuję za opinię!
      Zapamiętam Twoje uwagi. Mam w planach napisanie dłuższej i rozbudowanej pracy, która powali na kolana, jednak do tego czasu wolę poćwiczyć i oddawać do oceny czytelnikom krótkie teksty, które można przeczytać mając chwilę przerwy.
      Wiem, że trudno ocenić taką pracę pod względem budowy fabuły i profili bohaterów, jednak można już ocenić styl - dobór słów i konstrukcję zdań.

      Błądząc po Krainie Internetów często trafiałam na prace niewprawionych autorów, których nie potrafiłam doczytać do końca, ze względu na ich objętość. Dlatego, na tym etapie pozostanę przy krótszych opowiadaniach, by na ich podstawie uczyć się na błędach.

      PS.: Akurat, to jest mój pierwszy tekścik. Napisałam go dla zabawy, podczas oglądania filmu.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Powiem krótko: PODOBA MI SIĘ. Patrząc na ten tekst zastanawiałem się, czy w tak krótkiej formie można zawrzeć cokolwiek interesującego, w końcu jest to opowiadanie... Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś (wybacz mi to przejście na "Ty"). Z początku zastanawiałem się, czy to preludium pełne wulgaryzmów jest potrzebne, ale po dojściu do opisu wnętrza sąsiadki stwierdziłem, że może sobie zostać ;) To się chyba zasada decorum nazywało, czy jakoś tak ;)

    Tak czy inaczej, nie słuchaj tego kogoś kto komentował poprzednio, bo umiesz to robić. Znaczy pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle miło jest mi czytać taki komentarz... Dziękuję!
      Pozdrawiam.

      (Swoją drogą, chyba kusi mnie, żeby znów coś opublikować.)

      Usuń